Wcześniak i chusty

Chusta i wcześniak

Chusta i wcześniak? To się absolutnie nie wyklucza.


Ba, takie połączenie powinno być promowanie i to nie tylko wśród rodziców wcześniaków, ale i personelu medycznego.

O ile na zachodzie chustonoszenie jest standardem, nawet na oddziałach neonatologicznych, o tyle tutaj w Polsce nadal spotykam się z dziwnymi spojrzeniami i komentarzami otoczenia.

Nie będę wam tutaj pisała, jak to robić, bo od tego jest Doradca Noszenia, natomiast bardzo będę zachęcać, by skorzystać z jego usług.
Szczególnie, gdy mówimy o wcześniaku, bo wymaga to jednak od rodzica solidnego opanowania prawidłowego pozycjonowania dziecka oraz techniki dociągania chusty.
Ba, czasem, gdy dziecko jest bardzo małe, wymaga też odpowiedniej chusty (nieco węższej – ok. 45 cm, niż standarowa, która ma ok. 60-70 cm).

A jakie korzyści mamy korzystając z usług Doradcy Noszenia?

  1. pokaże multum wiązań (choć dla wcześniaka zaleca się początkowo tylko jedno konkretne i to właśnie doradca noszenia pokaże jak dokładnie je osiągnąć),
  2. dobierze optymalne dla Was i potrzeb waszego wcześniaka - i wiązanie, i chustę,
  3. da masę wskazówek i rad,
  4. pod jego okiem poćwiczycie sprawne motanie się.

Nie ukrywam, chustonoszenie to jest dla mnie bardzo wygodna, praktyczna i niezwykle stymulująca sprawa.

Ba śmiem twierdzić, że z racji swej niedojrzałości i dość ciężkich przeżyć na starcie, wcześniaki odnoszą zdecydowanie więcej korzyści z noszenia w chuście niż noworodki urodzone o czasie.

A czemu tak uważam?

PRIMO – bliskość!

Chustonoszenie zapewnia ją najlepiej ze wszystkich dostępnych możliwości. A ten brak bliskości, szczególnie w pierwszych miesiącach życia, wcześniaki mają wpisany w swój start, niestety.

Ba to jest właśnie ta opcja, w której sprawdza się nie tylko mama, ale i tata! Tak moi drodzy, coraz więcej świadomych ojców, chustuje swoje dzieci.

SECUNDO – bezpieczeństwo!

  1. Pozycja dziecka jest stabilizowana z każdej strony (i główka, główka też!) tym kawałkiem szmaty (tak, w slangu chustoświrek chusta to po prostu szmata, jakkolwiek to nie zabrzmi). To właśnie doradca noszenia nauczy Was jak osiągnąć tę bezpieczną pozycję, tak by nie dochodziło do spadków saturacji i by wspierać dziecko podczas wiązania.
  2. Chusta wspomaga również zachowania prawidłowej pozycji kręgosłupa i bioderek dziecka. Jest zatem świetną profilaktyką dysplazji bioder. Dziecko jest w najbezpieczniejszej z możliwych pozycji – nie wypadnie, nie przechyli się, główka mu nie będzie latać, nie odegnie się do tyłu, nie wygnie w nienaturalny łuk, biodra i kręgosłup są prawidłowo ustawione.

    I ta sławna asymetria – to absolutnie nie jest przeciwwskazanie do noszenia w chuście. Dobry Doradca Noszenia wszystko wyjaśni.
    Ale nawet tak na chłopski rozum – dziecko nosić trzeba, a na rękach, nawet, gdy nosimy zgodnie z zaleceniami fizjoterapeutów, ma możliwość przekrzywienia się, bo brak tam stabilizacji. Chusta zaś zapewnia i stabilizację, i symetryczne ułożenie dziecka podczas noszenia, więc tym bardziej „in plus”.
  3. Dziecko czuje naszą bliskość, bicie naszego serca, nasz zapach, rytmicznie bujanie, które zapewniamy mu podczas chodzenia, ciasnotę jak w brzuchu. To wszystko wspaniale wycisza i łagodzi trudy ciężkiego startu dając poczucie bezpieczeństwa.
    Ja dodam, że moje dziecko było tak rozluźnione i czuło się bezpiecznie, że usypianie w chuście przez pierwsze pół roku weszło nam w krew.

TERTIO – stymulacja!

Noszenie pobudza mózg dziecka do działania, a co za tym idzie wspomaga stymulację móżdżku odpowiedzialnego za zmysł równowagi i motorykę dziecka. I dzieje się to niejako poza nami – my wszak tylko chodzimy z zamotanym dzieckiem. Więcej o tym w cyklu publikacji Zaburzenia SI a wcześniactwo.

QUATRO – wolne ręce!

Przy skrajnych hnb wolne ręce to czasem bardzo problematyczna kwestia. Ja przyznaje, że tylko dzięki chuście mogłam zrobić sobie śniadanie, obiad, posprzątać dom, zrobić zakupy czy wyjść z psem. Inne opcje na tamten czas okazywały się totalnym niewypałem.

Do dzieła kochani, a niech wam się mota na zdrowie!

PS.
Nie będę tutaj piać aż nadto z zachwytu, bo są jednak dzieci, które do chust się nie nadają, a raczej chusty do ich noszenia nie zdają egzaminu, więc jednak dozujmy to chustoświrstwo z głową.


Co jednak stanowczo odradzam?
Przede wszystkim motanie wcześniaka bez uprzedniej konsultacji z Doradcą Noszenia.
No i chusty elastyczne, te przy wcześniakach zdecydowanie odpadają! Wcześniaki wymagają jednak solidnego podparcia, którego w nich nie można osiągnąć.